Kiedy kilka dni temu napisała do mnie smsa moja dawna znajoma Ania. Oddzwoniłam do niej, bo wiadomość wyglądała przerażająco, ale ona powiedziała, że „to nie jest rozmowa na telefon”. Od razu zorientowałam się, że sprawa jest dosyć poważną, bo zwykle Ania opowiadała mi o wszystkim przez telefon, a gdy spotykałyśmy się nie chciała dopuścić mnie do słowa.

Tym razem jednak było inaczej. Możliwie najszybciej udałam się do niej. Kiedy weszłam do jej mieszkania milczała. Zaparzyłam jej ulubioną herbatę. Ona dalej się nie odzywała. Przez chwilę siedziałyśmy tak w milczeniu, aż w końcu z jej ust zaczął wylewać się potok słów…

„ Myślałam, że mam wszystko. Męża, dziecko. Myślałam, że tworzymy szczęśliwą rodziną. Do tego szczęścia brakowało mi tylko fajnej sylwetki. Ok.! Zaczęłam stosować diety, jednak żadnej nie udawało mi się skończyć. To dlatego, że byłam zajęta codziennymi obowiązkami. Chciałam dla niego wyglądać pięknie. Bardzo się starałam.

Na początku cieszył się, że mamy dziecko. Z czasem przeszkadzał mu płacz malucha, zaczął zachowywać się tak jakby mnie już nie zauważał. O mówieniu komplementów już nie wspomnę. Potrzebowałam ich, ale nie chciałam go prosić o nic. To nie w moim stylu.

Po jakimś czasie, nie wiem czy po miesiącu takiego zachowania, czy po dwóch, przyłapałam go jak pisał z koleżanką na Tinderze. Pamiętam to uczucie, gdy poszedł się kąpać, gdy wrócił z pracy i zapomniał telefonu, a na wyświetlaczu wyświetliła się wiadomość. Przeczytałam. Potem poczułam uczucie gorąca, które zaczęło promieniować z góry na dół. Łzy naszły mi do oczu. Miałam ochotę krzyczeć, ale opanowałam się. Poszłam do kuchni i wyrzuciłam jego obiad do kosza na śmieci.

Kiedy wszedł do kuchni i zobaczył co się stało, zapytał dlaczego. Powiedziałam mu o tym, że zobaczyłam tą wiadomość. Wypierał się, próbował nawet żartować z tego. Nie nabrałam się na jego gadkę. Odpuściłam dla dobra dziecka.

Zaczęliśmy się mijać. On późno wracał z pracy, ja czytałam książki. Przestaliśmy rozmawiać ze sobą.

Potem nadszedł ten dzień. Dzień, który miał być podobny do wszystkich pozostałych. Akurat byłam z dzieckiem na spacerze. Przechodziłam obok Galerii. Gdzieś w bocznej uliczce stał samochód mojego męża. Popatrzyłam na wyjście z budynku. Był on i była też ona.

Ona, jego pierwsza miłość. On wpatrzony w nią nawet mnie nie zauważył. Podeszłam do niego. Chciałam coś powiedzieć, ale nie potrafiłam wykrztusić z siebie słowa. To było trudniejsze niż myślałam. Odeszłam od nich. Nie chciałam dłużej na niego patrzeć. W środku czułam, że wrzeszczę. Że wybuchnę jak wulkan, a lawa ze mnie wypłynie…

Kiedy wrócił do domu, miał spakowane walizki przed drzwiami. Próbował się usprawiedliwiać. Nie wiem czy dobrze zrobiłam. Bolało i to bardzo. Myślałam, że mam wszystko. Myślałam, że jestem szczęściarą. Pomyliłam się

Dlatego mam do Ciebie prośbę, pomóż mi sprzedać tą czerwoną sukienkę i te szpilki. Nie chcę ich, to prezent od niego. Ubrałam je na naszą ostatnią kolację, jeszcze zanim na świat przyszło nasze maleństwo. Dbałam o niego, o naszą wspólną przyszłość, a on wyciął mi taki numer. Mógł mi chociaż powiedzieć o tym co planuje, a nie oszukiwać mnie. P***y. Nic nie miało dla niego znaczenia. Rozumiesz? Nic. Nawet te najpiękniejsze chwile. Nawet to, że ma rodzinę. Boże za co mnie pokarałeś zsyłając tego człowieka na moją drogę. A tej kobiecie, z którą  jest DZIĘKUJĘ bardzo za to, że otworzyła mi oczy. I współczuję jej takiego faceta, który oszukuje i odchodzi do następnej. Dziękuję bardzo, lepiej mi (…)   ”

Ania opowiadała mi o tym co ją spotkało przez dwie godziny, a gdy skończyła mówić, byłam w szoku. Szkoda mi się zrobiło jej, zaczęłam ją pocieszać, ale wiecie jak to jest. Jeśli chodzi o to jak skomentuję zdradę, to powiem Wam tyle że zdrada zawsze boli, nie jest błędem. Zdrada to wybór, dlatego nie ma miejsca na jakiekolwiek usprawiedliwienia.

A sama zdrada jest wyborem. Zdrada nie jest błędem. Dlatego w związku, w którym są dwie osoby nie ma na nią miejsca.  Na zdradę decydują się tchórze, którzy nie potrafią powiedzieć prawdy prosto w oczy, więc po zdradzie nie ma miejsca na usprawiedliwienia.

Dlatego ja potępiam zdradę. Za to kibicuję uczciwości i szczerości wobec partnera. Jeśli chodzi o sukienkę i buty to wystawiłyśmy je do licytacji.