Im bliżej do wiosny, tym bardziej czuję, że nadszedł najwyższy czas na to, żeby coś zmienić. Zawsze byłam optymistką i do wszystkiego podchodziłam z uśmiechem, ale ostatnie tygodnie dały mi ostro w kość.

Doskwierało mi uczucie ciągłego zmęczenia, atakowało przeziębienie: kaszlałam, kichałam i smarkałam. Zresztą przeziębienie nie męczyło tylko mnie, ale wszystkich na zmianę w moim domu. Do tego byłam poddenerwowana i miałam wrażenie, że wyglądam gorzej niż zwykle. Gorsze samopoczucie nie opuszczało mnie nawet na chwilę. Największe chwile grozy przeżyłam, gdy patrzyłam w lustro. Wydawało mi się, że moja twarz nabiera koloru ziemistego, a włosy stają się suche i matowe. Przez to ciągle marudziłam i narzekałam.

Pewnie ten stan trwałby dłużej gdyby nie niedzielny spacer z moją siostrą i synkiem. Mimo mroźnego powietrza, poczułam orzeźwienie i odzyskałam optymizm, którego brakowało mi od wielu dni. Gdy patrzyłam na piękne widoki, zamarznięte jezioro, a gdzieś w oddali było słychać nawoływanie się żurawi, odprężyłam się totalnie. Pesymizm, który mnie dręczył od tak wielu dni, znikną gdzieś.  Postanowiłam, że zaczynam od nowa!

Wystopowałam

Nie da się zmienić wszystkiego, więc postanowiłam, że zmienię tylko jedną rzecz, przestanę tyle marudzić i narzekać. Obiecałam sobie, że ogarnę się wreszcie i przestanę przejmować się pierdołami. A jeśli zdarzy mi się jakiś gorszy dzień, to postaram się reagować tak żeby trzymać nerwy na wodzy. Obiecałam sobie, że jeśli przytrafi mi się coś negatywnego, coś co znowu pochłonie moją pozytywną energię, to wyciągnę z tego pozytywnego wnioski.

Zadbałam o relacje z bliskimi mi osobami

 

Tak jak wspominałam wcześniej przez ostatnie tygodnie byłam podderwowana. Małe ilości słońca działały na mnie tak, że momentami miałam ochotę wyć do księżyca. Z niczym nie mogłam dojść do ładu. Cokolwiek zaplanowałam sobie, to wszelkie plany brały w łeb. Do tego dwoiłam się i troiłam i tak nie mogłam z niczym zdążyć. Dlatego przy okazji i chęci zmian, zamierzam cieszyć się czasem, który mogę spędzić z bliskimi!

Zaczynam od dzisiaj

 

Nigdy nie ma idealnego momentu na to, aby zacząć od nowa albo w ogóle wprowadzić jakiekolwiek zmiany. Z reguły wszelkich zmian boimy się,  ja też wiele razy tak miałam, ze zamierzałam coś zmienić, ale nigdy nie zmieniałam, bo zawsze jakieś wymówki wynajdowałam. Ale tym razem postanowiłam, że zmieniam tu i teraz. Zresztą to, że powrócił mi entuzjazm i chęć do działania jako pierwszy zauważył mój syn.

Zrobię sobie miłą niespodziankę 😉

 

To już ostatni punkt na mojej liście, ale tak samo ważny jak wszystkie inne 🙂 Jeszcze nie wiem na co się zdecyduję, bo pomysłów mam kilka. Może pójdę do fryzjera, chociaż obcięcie moich długich włosów może być dla mnie bardzo bolesne :). Albo skoczę po nową sukienkę :). Nie podjęłam jeszcze decyzji, o tym co to będzie.

Ty też nie czekaj! Najwyższy czas na zmiany :). Wchodzisz w to?