szczęśliwa rodzina
Blog,  Najnowsze,  Psyche

TRWANIE W ZWIĄZKU BEZ PRZYSZŁOŚCI DLA DOBRA DZIECI, CZY WARTO?

Zacznę od tego, że nie każdy związek da się uratować. Przychodzi taki moment, gdy coś się psuje w związku, partnerzy przestają cokolwiek czuć do siebie, mają różne wizje przyszłości. Nie chcą ratować związku, bo już im nie zależy na sobie.  Najchętniej rozstaliby się, ale mają wątpliwości, bo mają dziecko. To właśnie dla dobra dziecka latami trwają w związku, który prowadzi donikąd. Dzień w dzień pokazują swojemu dziecku relację, która przypomina pułapkę. Każą żyć w domu pozbawionym szacunku, miłości, gdzie na co dzień toczy się cicha wojna. Czy to ma sens? Czy warto?

Jakiś czas temu jedna z czytelniczek Kasia napisała do mnie wiadomość. Nie będę przytaczać tutaj całości listu, tylko jego fragment:

„(…)Jestem taka nieszczęśliwa w moim małżeństwie, duszę się dosłownie. Mam dość mojego męża, mam wrażenie, że kompletnie do siebie nie pasujemy. Doszło do tego, że nie potrafimy porozumieć się w kwestiach finansowych. Mój mąż rozlicza mnie z każdej złotówki. On chciałby oszczędzać pieniądze, ja uwielbiam je wydawać. Zresztą przestaliśmy dogadywać się nie tylko w tej jednej kwestii. Na zewnątrz udajemy normalną parę, nie chcemy żeby znajomi dowiedzieli się, co tak naprawdę dzieje się w naszym, wspólnym życiu. Tylko nasi bliscy zaczynają orientować się, że nie jest dobrze, ale przed nimi nie da się pewnych rzeczy ukryć. Ostatnio też częściej kłócimy się, wrzeszczymy na siebie z mężem. Myślałam, że nasza córka nie widzi tego, ale po ostatniej kłótni uciekła do łazienki. Próbowałam z nią rozmawiać, ale nie chciała mi otworzyć drzwi, zaczęła krzyczeć, ze  ma nas dość, a potem rozpłakała się. Zdecydowaliśmy się, że dla niej zawrzemy rozejm, mamy „ciche dni”, rozmawiamy tylko o sprawach, które jej dotyczą, jesteśmy dla siebie sztucznie mili, kiedy ona jest w pobliżu. Nie mam siły już tak dłużej żyć.”

Kiedy przeczytałam list od Kasi, sama zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy trwanie w takim „udawanym związku” ma sens. Owszem decyzja o odejściu od siebie jest jedną z najtrudniejszych, ale często nie kryje się pod nią tylko jeden powód- „dobro dziecka”. Wiąże się ona z wieloma niewygodnymi uczuciami: strachem przed samotnością, przed samotnym rodzicielstwem, strachem przed brakiem pieniędzy, kolejną porażką i strachem przed niepewnością i wieloma uczuciami, których nie partner boi się nazywać.

Z drugiej strony tkwienie dzień w dzień w relacji, która prowadzi donikąd, jest sztuczna i nieszczera i sprawia, że kobieta lub mężczyzna odczuwają niepokój, a to nie wpływa  pozytywnie ani na rodzica ani na jego dziecko. Pamiętajmy, o tym że dzieci nie są głuche ani ślepe, widzą co dzieje się w ich domu. Czują się nieszczęśliwe, ponieważ rodzice obarczają ich smutkiem i żalem i naprawdę bardzo prawdopodobne jest to, że kiedyś popełnią ten sam błąd, który popełnili jego rodzice: zdecydują się żyć w związku bez przyszłości.

W  związku nie jest najważniejsze to, jak długo on trwa, ale to czego doświadczamy w nim my i nasze dzieci