Gdy przeszukuję pamięć, sięgam do lat dzieciństwa, przypominam sobie te oczekiwanie na Święta Bożego Narodzenia, szczególnie na Wigilię.

Pamiętam jak przygotowywałam się z rodzicami do Wigilii, jak moja mama krzątała się po kuchni, pomiędzy przygotowywaniem potraw, a zmywaniem naczyń. Pamiętam jak unosił się po mieszkaniu ten rozkoszny zapach smażącego się karpia, gotującego barszczu i piekącego ciasta w piekarniku.

W tle słychać było przepiękne, polskie kolędy, co roku innego twórcy. Przed świętami dostawaliśmy płytę, którą wybierał dla nas brat mojej mamy. W tym czasie ubierałam z tatą i siostrą choinkę, stroiliśmy mieszkanie w  stroiki, które sami wykonaliśmy, przygotowywaliśmy stół. Zakładaliśmy biały obrus, pod obrus wkładaliśmy sianko. Na stole ustawialiśmy odświętną zastawę i stawialiśmy na stole dwanaście potraw. Zapalaliśmy też świece, bo w blasku świec potrawy smakują inaczej, bardziej wyjątkowo.

Potem zapadł zmierzch, a ja wyczekiwałam przy oknie pierwszej gwiazdki. A gdy ukazała się na niebie, zasiadaliśmy do stołu. Dzieliliśmy się opłatkiem. Jedliśmy, słuchaliśmy pięknych  kolęd. Potem był czas na prezenty i kolejną niespodziankę. Przyjeżdżali do nas dziadkowie. Pytali co nowego słychać, o plany i marzenia, które chcemy zrealizować na kolejny rok.

Dziś, gdy jestem już dorosła i mam syna, przeżywam oczekiwanie na Święta Bożego Narodzenia inaczej, niż kiedyś, chociaż podobnie. Inaczej, bo wszystko odbędzie się podobnie. Przystroimy dom, przygotujemy tradycyjnie dwanaście potraw, będziemy słuchać kolęd,  znowu zapalimy świece na stole, będziemy rozmawiać, podzieliśmy się opłatkiem. Zasiądziemy do stołu o tej samej porze co zawsze.

„ZMIENI SIĘ TYLKO JEDNO –
LICZBA MIEJSC PRZY STOLE.”

Świat się zmienia, pędzimy do przodu, dlatego chciałabym, by mój syn, gdy będzie już dorosły, wspominał Święta Bożego Narodzenia tak samo jak jak, dziś…

I te samego życzę Wam, by te Święta były niezapomniane dla Was, pełne, radości, miłości i spokoju.