samochód na droddze
Blog,  Macierzyństwo,  Najnowsze,  Psyche

ROZMOWA PRZEZ TELEFON W TRAKCIE JAZDY SAMOCHODEM JEST WAŻNIEJSZA OD BEZPIECZEŃSTWA?

Często jeżdżę samochodem na spotkania biznesowe z klientami, nieraz załatwiam sprawy osobiste. Czasami jadę na zakupy. Podczas jazdy samochodem obserwuję innych kierowców. Niektórzy przekraczają nadmiernie prędkość, są też tacy, którzy wymuszają pierwszeństwo na drodze. Zdarza się, że nie chcą przepuścić pieszych na pasach.

Przymykam oko, jeśli swoim zachowaniem nie zagrażają innym uczestnikom ruchu drogowego. Staram się też nie oceniać stylu ich jazdy. Jednak zdarzają się takie zachowania kierowców, które wywołują we mnie oburzenie. Zwykle nie mam możliwości zareagowania na nie, dlatego napisałam ten tekst. Liczę, że choć jedna osoba, która  przeczyta go zrozumie że to ją też dotyczy… Historia, którą opowiem Wam nie dotyczy bezpośrednio mnie, ale bliskiej mi osoby, mojej przyjaciółki Agaty, młodej mamy.

To był luty. Od tygodnia czekałam na wiadomość od mojej przyjaciółki, ale Agata nie odzywała się. Wcześniej byłyśmy w stałym kontakcie, więc trochę mnie to niepokoiło. Któregoś dnia napisała do mnie:

„Jestem w szpitalu, miałam wypadek samochodowy. Mam liczne złamania. Nie wiem co z moją nogą.” – nogi ugięły się pode mną, a ręce zadrżały. Sztywniałam z bezradności, a serce miałam w gardle. Nawet nie chcę myśleć co czuła jej córka, gdy czekała aż mama odbierze ją ze szkoły i nagle dowiedziała się o tym, że mama jednak nie przyjedzie…

W Agaty samochód uderzył kierowca, który rozmawiał przez telefon w trakcie jazdy.  Jemu nic się nie stało. Miał kilka zadrapań. Jej życie ratowało pięć zastępów straży pożarnej. Strażacy nie mogli wydobyć jej z samochodu, który złożył się w harmonijkę, musieli odciąć dach. To cud że Agata żyje.

Jej rehabilitacja wciąż trwa. Mimo że jest bolesna Agata walczy o jak najszybszy powrót do zdrowia dla siebie i dla córki. To silna kobieta.

Każdego dnia staram się wspierać Agatę, ale nieraz czuję bezsilność, bo wiem jak bardzo cierpi. Czasami zastanawiam się nad tym, czy tamten kierowca rozmawiając przez telefon w trakcie jazdy pomyślał, o tym, że na drugiego kierowcę może ktoś czekać w domu? Że może mieć syna albo córkę? Dlaczego rozmowa przez telefon w trakcie jazdy była ważniejsza dla niego  niż jego bezpieczeństwo oraz  innych osób znajdujących się na drodze.

Rozumiem, że tamten kierowca musiał odebrać telefon, być może był przedstawicielem handlowym i akurat dzwonił klient. Ale mógł zjechać i zatrzymać się na poboczu po to, żeby porozmawiać.

Tyle się mówi o bezpieczeństwie, by zwolnić, a w trakcie jazdy nie odbierać telefonu. Nie ważne gdzie czy na drodze ekspresowej czy w mieście. Rozmawianie przez telefon i jednoczesne prowadzenie samochodu zawsze rozprasza i zawsze jest tak samo niebezpieczne. Zawęża się pole widzenia, czas reakcji wydłuża się, a tor jazdy staje się nierówny.

Niewielu kierowców zdaje sobie sprawę z tego, że w ciągu pierwszych kilku sekund rozmowy telefonicznej spowodowanie kolizji albo wypadku wzrasta aż sześciokrotnie. A odbierając telefon rozprasza się aż na pięć sekund. Nie jest ważne to, jakie mamy doświadczenie w prowadzeniu samochodu, bo nigdy nie wiadomo, po której stronie możemy się znaleźć sprawy albo ofiary.

Zachowaj szczególną ostrożność bo cena rozmowy przez telefon może być wyższa niż mandat i punkty karne.