6

OTO PROSTY SPOSÓB, ŻEBYŚ WYCHOWAŁA ŻYCIOWEGO NIEUDACZNIKA

 

Jakiś czas temu po sieci, a w szczególności na grupach na Facebooku krążyło powyższe zdjęcie mamy z jej córką. Kiedy popatrzyłam na nie po raz pierwszy, nie zrobiło na mnie większego wrażenia i pomyślałam sobie: „o co tyle hałasu, przecież to normalne zdjęcie”. Ale kiedy przyjrzałam mu się bliżej dostrzegłam, że na zdjęciu widoczna jest relacja nadopiekuńczej matki z jej córką. Od razu zrozumiałam, dlaczego u tylu matek, które je zobaczyły wywołało to tak skrajne emocje. Ponieważ niewiele z nas przyznaje się do tego, a większość z nas jest nadopiekuńcza.

To oczywiste, że pragniemy dać dzieciom to, co najlepsze. Szukamy sposobu na to, żeby wychować je tak, by  w przyszłości czuły się szczęśliwe i spełnione. Pomagamy, gdy potrzebują naszej pomocy i podpowiadamy jak mają osiągać życiowe sukcesy, a kiedy już je osiągnąć pękamy z dumy. Szkopuł polega na tym, że zdarza nam się przesadzać. Zamiast opiekować się dzieckiem, wspierać je my tłamsimy je naszą nadmierną opiekuńczością, podcinamy mu skrzydła. Wyręczamy we wszystkim, nie pozwalamy, pakują plecaki do szkoły, usprawiedliwiają złe zachowania swoich dzieci, nie dopuszczając do siebie, fakt, że popełniają największy w swoim życiu błąd. Gdziekolwiek nie spojrzą, wszędzie widzą zagrożenia dla swoich dzieci. Chronią, nie pozwalając popełniać swoim dzieciom błędów. Tak bardzo boją się o własne dzieci, że swój lęk o nie, przelewają na nie. Nie uczą dziecka samodzielności. A to już prosty sposób do tego, żeby wychować życiowego nieudacznika, który nie będzie potrafił sam sobie poradzić w życiu dorosłym, w wieku trzydziestu, czterdziestu lat.

Też jestem mamą i nie wyobrażam sobie tego, żebym musiała usługiwać swojemu synowi, robić wszystko za niego. Dlatego daję mojemu synowi swobodę. Pozwalam by sam sobie wybrał ubrania, które chce nosić, uszykował kromkę chleba. A ostatnio nawet pomaga mi w sprzątaniu w domu. Potrafi sam wiązać sznurówki i pisać własne imię, chociaż ma dopiero skończone 5 lat. Nie zamierzam ograniczam swojego syna. Pozwalam mu by pobrudził się, przewrócił, rozkręcał śrubki. By był kreatywny, eksperymentował. A za każdym razem, gdy wyjdziemy na plac zabaw i słyszę jak inne mamy mówią do swoich dzieci: „nie biegnij, bo się przewrócisz”, „załóż czapeczkę na uszka”, „Wolniej”, „Nie dotykaj tego, bo się pobrudzisz” dostaję gęsiej skórki.

Wierzę  w to, że uczenie dziecka  stawiania odważnych kroków w dzieciństwie, zaważy na jego przyszłych losach.

źródło zdjęcia: portal mamadu.pl/zrzut z ekranu.

Tags: No tags

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *