dziecko - Jeśli moje dziecko jest brudne, to jest szczęśliwe
Blog,  Lifestyle

Jeśli moje dziecko jest brudne, to jest szczęśliwe

Gdy wspominam swoje dzieciństwo, przypominam sobie wszystkie piękne chwile. Pamiętam jak z koleżankami i kolegami potrafiliśmy budować zamki z piasku. Robiliśmy to całymi godzinami. Nasi rodzice dziwili się nam. Kiedy kończyliśmy podziwialiśmy je. Dla nas to były najpiękniejsze i najmajestatyczniejsze zamki z piasku.

Pamiętam też te zabawy w chowanego, w berka, krowę i na trzepaku. I te zielone spodnie od trawy po tych zabawach, których nie szło doprać. Latem zjadaliśmy się owocami świeżo zerwanymi z krzaczka. Były tak słodkie, że nie potrafiliśmy się od nich oderwać. Kąpaliśmy się w jeziorze i szukaliśmy skarbów. Gdy udało nam się znaleźć muszelkę, to dopiero była wielka radość.

Zimą zachwycaliśmy się śniegiem. Rzucaliśmy się kulkami śnieżnymi, lepiliśmy bałwany i ścigaliśmy na sankach. Nie dzieliliśmy ludzi na dobrych i złych. Znaliśmy tylko zło z bajek o Jasi i Małgosi czy Czerwonym Kapturku, których słuchaliśmy z wypiekami na twarzy przed snem. Pamiętacie je?

Ze łzami w oczach i wielkim wzruszeniem wspominam też czasy, kiedy byliśmy już podlotkami. Kiedy rozpalaliśmy ogniska i rozmawialiśmy przy nich o wszystkim. O naszych marzeniach, planach na przyszłość. O tym co nas zdenerwowało. Zajadaliśmy się wtedy kiełbaskami pieczonymi. To były piękne czasy. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy co to strach czy rozczarowanie. Nie wiedzieliśmy też czym jest krzywda i lęk.

Dziś, kiedy wspominam moje beztroskie dzieciństwo trochę na przekór dorosłości, jestem wdzięczna moim rodzicom. Że pozwolili mi bawić się w piachu i umorusać. Że nie wyzywali, kiedy podarłam spodnie. Że pozwolili mi odkrywać świat i zdobywać doświadczenia, zamiast ograniczać w tym.

Chcę tego samego dla mojego dziecka. Dlatego pozwalam mu się ubrudzić w piasku. Budować zamki. Jeśli jest brudne i zaangażowane w zabawę, to wiem, że dobrze się bawi. Że swobodnie odkrywa świat. Daję mu tylko takie ubrania, które może zniszczyć i bez żalu wyrzucimy je 😀 Żeby nie było niejasności, ubieram je rano w czystą koszulkę i wieczorem do snu też:D A przebieram tylko na wielkie wyjścia.

Chcę, żeby kiedyś po latach ciepło wspominał dzieciństwo i dom. Żeby czuł to ciepło  już od progu, gdy będzie wracał do domu.

P.S. Jakie są Wasze najpiękniejsze wspomnienia? Podzielcie się nimi teraz, tutaj.