Usiądź wygodnie, zamknij oczy i weź głęboki oddech. Poczuj ten ścisk, który przechodzi Ci przez gardło i dusi. Dusi tak silnie, że nie potrafisz wykrztusić z siebie ani jednego słowa, a w głowie masz pustkę. Tysiąc myśli i świadomość ogromnego, osobistego dramatu.

To uczucie żalu i bezsilności i strachu przed tym co nieznane. Trudno je opisać słowami, prawda? Przypomnisz sobie o nim za chwilę, gdy przeczytasz ten tekst, a później obiecasz mi coś.

Gdy poznałam historię Oli, najpierw usiadłam w bezruchu, a później zrozumiałam, że każda historia może mieć szczęśliwe zakończenie.

Ola

Ola von Elger-Drelowiec miała 21 lat, plany na przyszłość. Właśnie zaczynała studia na wymarzonym kierunku, zakręcona na punkcie sportu, czuła się dobrze.  W jej życiu nic złego się nie działo. Często jeździła w góry na narty i na snowboard. Pewnego dnia była z koleżanką w knajpce, siedziały naprzeciwko siebie, Ola miała bluzkę z większym dekoltem. Koleżanka zauważyła, że ma powiększoną tarczycę i zasugerowała żeby Ola wybrała się do endokrynologa.

Ola nie przejęła się radą koleżanki, w końcu była okazem zdrowia. Poza tym wiele kobiet ma problemy z tarczycą.

Problemy zaczęły się kilka miesięcy później. Kiedy Ola ćwiczyła na siłowni, zaczęła mieć problemy z oddychaniem i to uczucie jakby tarczyca zaczęła ją przyduszać. Poszła do endokrynologa zrobiła badania. Kazano jej powtórzyć te badania.

Kilka tygodni później

Usłyszała wyrok: ziarnica złośliwa zwana też chłoniakiem Hodgkina. To typ nowotworu, który atakuje głównie młodych ludzi. Wczesne wykrycie daje 80% szans na całkowite wyleczenie. W takich chwilach człowiekiem targają różne emocje żal, złość, ale najgorszy chyba jest strach przed tym co nieznane. Wylała morze łez. Zaczęła chodzić na wizyty do psychoonkologa, płakała przez pierwsze wizyty. Pomogło.

Wzięła się w garść. Przełączyła na tryb:

„Co mogę jeszcze zrobić, żeby jak najszybciej wrócić do zdrowia, do treningów.”

Nie chciała stracić sezonu zimowego. Nie chciała „zwolnienia na rok.” Człowiek, który wie, że jest chory i siedzi w domu zaczyna fiksować. Przestaje żyć normalnie i poddaje się.

Była chemia. Ból. Cierpnie. Znosiła ją z różną intensywnością. Czasami dobrze się czuła, czasami gorzej, wymiotowała. Przez ten czas żyła normalnie trenowała, ale i bardziej o siebie dbała.

Pod koniec chemii była już widocznie chuda. Miała żółtą skórę, a kiedy po drugiej chemii zaczęły wypadać jej włosy, zgoliła je. Lekarka poleciła jej by zamroziła jajniki. Chemia robi spustoszenie w całym organizmie, dlatego oprócz myśli o chorobie, musiała zmierzyć się z myślą, że nigdy nie będzie mogła, mieć dzieci.

Dziewięć miesięcy. Dziewięć długich miesięcy Czwartek, Piątek chemia. Miała dość! W głowie Oli toczyła się walka, czy wytrzyma.

Wygrała

Po zakończeniu chemii pojechała do innego szpitala na konsultację – radiolog miał zdecydować, czy potrzebna jest radioterapia. Nie była, ale Ola chciała ją przyjąć dla świętego spokoju. Wiesz tak na wszelki wypadek. Kiedy wygrasz walkę z chorobą, powrót do życia bez choroby jest naprawdę trudny. Jeszcze przez jakiś czas żyjesz w strachu, że piekło powróci.

Print Riders

Ola postanowiła dać od siebie wsparcie osobom, które walczą z rakiem i przekazać pieniądze fundacje onkologiczne. Aby zdobyć pieniądze, wpadła na pomysł, że wykorzysta ślizgi snowbordowe jako matryce, które maluje się farbą i odbija na papierze. Tak powstały wyjątkowe grafiki, które sprzedała. Do tej pory otrzymała 17 desek od zawodników.

Możecie obejrzeć film jak powstają wyjątkowe grafiki, które ratują ludzkie życie tutaj. 

NIGDY NIE BAGATELIZUJMY NASZEGO ZDROWIA, ANI TEGO CO DZIEJE SIĘ Z NASZYM ORGNIZMEM. JEŚLI DOWIEMY SIĘ, ŻE NASZ ORGANIZM ZACZYNA SZWANKOWAĆ, WALCZMY I ŻYJMY NORMALNIE. NIGDY NIE MOŻNA SIĘ PODDAWAĆ.

Uściski,