Nie miałam pisać tego postu, ale doszłam do wniosku, że ten temat jest na tyle ważny, że powinnam go poruszyć. Przewijał mi się przez głowę już od kilku dni, ale zastanawiałam się jak do niego podejść. Ponieważ najtrudniej mówi się o rzeczach prostych, zwyczajnych.

Wczoraj wieczorem, gdy układam czyste i pachnące ubrania mojego syna do szafki, natknęłam się na ubranko, które miał ubrane po raz pierwszy. Kiedy zakładam mu to ubranko, było za duże na niego. Był taki malutki i drobniutki. Miał takie delikatne rączki i nóżki. Gdy porównałam je z ubraniami, które nosi czterolatek, coś mnie zakuło w środku. Poczułam takie dziwne uczucie, zrozumiałam że czas płynie tak szybko. Trochę za szybko. Dziś Borys jest rozgadanym czterolatkiem. Zdrowym i uśmiechniętym.

Wczoraj wieczorem doszłam do wniosku, że powinnam podziękować za te cztery lata. Za to, że jest zdrowy. Zresztą za to, że jest zdrowy już od pierwszych chwil życia.  Za ten wyjątkowy czas, który możemy spędzić razem. Dociera do mnie to, że powinnam być wdzięczna za każdym razem, gdy muszę zmierzyć się z tym, jak ludzie przeżywają bolesne straty.

Wystarczy tylko spojrzeć na Facebooka, a tam informacja, że zrozpaczona mama poszukuje pięcioletniego syna od września 2017 roku. Gdzieś widnieje kolejna smutna informacja – rodzice opowiadają jak pożegnali najstarszego syna w Wigilię Bożego Narodzenia.  Opowiadają o tym i sami nie mogą uwierzyć w to, co się stało.

I wreszcie informacja o zwyrodniałej matce, która znęcała się nad dwójką synów w wieku siedmiu i dziewięciu lat. Nawet przez chwilę nie zastanawiała się nad tym co robi. Trudno w uwierzyć w to, że matka może tak postąpić. Trudno jest mi uwierzyć w to, że tak mali chłopcy przeżywali dramat pod opieką kobiety, która miała zapewnić im poczucie bezpieczeństwa i okazać matczyną miłość. Bezgraniczną.

Gdy czytam te wszystkie historie obok, których nie da się przejść obojętnie, czuję wdzięczność za to, że razem z synem możemy przeżywać chwile pełne radości. Dziękuję też za inne rzeczy: za to, że mam fajną rodzinę, że wszyscy są zdrowi, że mam dach nad głową. Przestałam przejmować się błahymi rzeczami, którymi martwiłam się wcześniej.

Trzeba cieszyć się tym co ważne i kochać całym sercem tych, którzy są ważni, bo tak szybko można stracić to, co najważniejsze.