clock - Czego nie robię, żeby mieć więcej wolnego czasu
Blog,  Psyche

Czego nie robię, żeby mieć więcej wolnego czasu

Ile razy chciałaś być bardziej zorganizowana? Ile razy nie udawało Ci się zdążyć ze wszystkim na czas? Ile razy chciałaś, żeby doba rozciągnęła się jak guma? Nie da się policzyć? Dzisiaj postanowiłam Ci opowiedzieć o tym, czego nie robię, żeby mieć więcej wolnego czasu.

Bo prawda jest taka, że nie da się robić wszystkiego naraz. Czasami są sprawy ważniejsze i te mniej ważne trzeba odłożyć na później. Nieraz zdarza się, że coś nam nawala i wtedy klapa.

Nie prasuję

Nie prasuję wszystkich ubrań: gaciorków, T-shirtów, jeansów, tylko niektóre. Kiedy kupuję ubrania, wybieram tylko takie, które nie gniotą się. Mam też patent, żeby w ogóle nie gniotły się. Przed wywieszeniem na sznurku, porządnie strzepuję.

Rzadko bo rzadko, prasuję tylko koszule i inne ubrania przed wielkimi wyjściami.

Myślę, że rezygnowanie z prasowania wszystkich ubrań jest bardzo ekologiczne i ekonomiczne, bo zużywamy mniej prądu.

Nie gotuję

Nie gotuję codziennie. Gotujemy raz na dwa dni, trzy dni. Są to zawsze obiady dwudaniowe. Jeśli nie ma czasu na gotowanie, wtedy robimy sobie taki cheat day. Normalnie taki dzień mają ludzie na diecie i mogą trochę zaszaleć, żeby nie zwariować. My w takim dniu zamawiamy sobie pyszną, pachnącą, gorącą pizzę albo kebab.

Czasami też z pomocą przychodzi moja babcia. Ach co zrobilibyśmy bez babci. Najczęściej ratuje nas rewelacyjną zupką. Od czasu do czasu zrobi pyszny sosik grzybowy.

Nie robię wszystkiego sama

Dokładnie tak! Wychodzę z założenia, jeśli w domu mieszka więcej niż jedna osoba to można obowiązki dzielić. Dzięki temu wszystko mamy w domu szybciej zrobione. Szybciej posprzątane, naczynia pozmywane. W godzinę czy dwie dajemy radę ogarnąć cały dom i od czasu do czasu umyć okna. Mogłabym tak wymieniać bez końca.

Nie lubię żyć w bałaganie, dlatego dla mnie sprzątanie w domu jest rzeczą normalną.

Dzielenie się obowiązkami w rodzinie zbliża, uczy współpracy. Bo przyznacie, że fajnie jest mieć kogoś na kogo można liczyć.

Nie czeszę się w wymyślne fryzury

Wstaję do pracy gdzieś tak mniej więcej o godzinie 7.10. Szykuję się do pracy, jem śniadanie i uwaga, czeszę się w kucyka. Raz robię go na dole, a raz u góry. Makijaż też robię szybki bo w 3 minuty. I o 7.30 jestem już gotowa do pracy 🙂

A Ty czego nie robisz? Napisz proszę mi o rzeczach, na które nie chcesz tracić czasu.

Jeśli spodobały Ci się tematy, które poruszam, to zapraszam Cię do polubienia strony na facebooku.